Choć żywienie optymalne zostało opracowane przez genialnego dra Jana Kwaśniewskiego przed ponad 50 laty, to jak każdy geniusz nie został do dnia dzisiejszego oficjalnie uznany za twórcę sposobu odżywiania, które jest zgodne z zasadami poznanej i szeroko opisywanej w podręcznikach medycznych fizjologii i biochemii człowieka.

Taki jest los większości geniuszy, w różnych dziedzinach wiedzy. Zwykle swoimi odkryciami lub wynalazkami wyprzedzają swoją epokę. Są niezrozumiani i niedoceniani przez współcześnie im żyjących

Dieta ketogeniczna czy optymalna. Wygenerowano przez AI

Na szczęście nie zabrakło w Polsce ludzi, którzy zastosowali ten sposób odżywiania i odzyskali zdrowie. W większości przypadków były to osoby, którym medycyna akademicka nie potrafiła już pomóc. Z czasem przybywało też osób, którzy być może z ciekawości lub po dogłębnym przeanalizowaniu zasad żywienia optymalnego uznało, że to jest sposób na długie i zdrowe życie. Do tych drugich należę również ja. To właśnie WIEDZA, a nie wiara lub przypuszczenia, leżą u podstaw opracowanej przez pana dr. Jana Kwaśniewskiego diety. Setki tysięcy osób w Polsce i na świecie stosujących proporcję B:T:W jak 1: 2,5-3,5: 0,5-0,8 są najlepszym potwierdzeniem słuszności, prawdziwości i skuteczności działania zasad żywienia optymalnego. Jak dotąd drogą naukową udało się przeprowadzić tylko jedne badania – w 1974r. – pozytywnie zaopiniowane przez zespół naukowy prof. Juliana Aleksandrowicza. Przez te ostatnie prawie 50 lat żadna uczelnia medyczna nie ma odwagi podjąć badań na szeroką skalę, aby potwierdzić lub zaprzeczyć słuszności opisywanej diety. Badania prowadzone na UM w Poznaniu zajmują się sprawą bardzo wybiórczo, niemniej chwała im i za to. Uczelnie wciąż kształcą dietetyków i dietetyków klinicznych zgodnie z piramidą żywienia, u podstawy której są węglowodany, a chorych na zespoły metaboliczne, czyli zależne od diety, obejmujące insulinooporność, cukrzycę, otyłość, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia frakcji cholesterolu wciąż przybywa rocznie w zatrważającym tempie.

Od kilku lat staje się „modna” dieta keto. Muszę powiedzieć, że dla lekarzy i studentów nauk medycznych, to nie powinno być nic nowego. O diecie ketogenicznej wspominają podręczniki do neurologii dla studentów medycyny i nauk pokrewnych wydane już w latach 50- 60 dwudziestego wieku. Mówi się tam o diecie ketogenicznej, która z powodzeniem została zastosowana u pacjentów cierpiących na różne rodzaje padaczek, neutrastenie, a nawet bardzo rzadko występujących wówczas depresjach. Jeżeli te informacje na temat leczniczego wpływu diety ketogenicznej zostały umieszczone w podręcznikach dla studentów medycyny, to musiały być zrobione dokładne badania nad tą dietą. Mało tego, te badania musiały niepodważalnie dowodzić, że dieta jest bardzo skuteczna w chorobach neurologicznych, skoro umieszczono tę informację w podręcznikach medycznych dla studentów i lekarzy przygotowujących się do specjalizacji neurologicznej. Obawiam się tylko, że ta bardzo ważna wiadomość została potraktowana przez profesorów i wykładowców nauk neurologicznych jako ciekawostka medyczna i nikt nie przywiązywał do niej większej uwagi . Wyobrażacie sobie, że profesorowie lub ordynatorzy oddziałów neurologicznych leczą dietą, a nie środkami farmakologicznymi ? Sądzę, że nikomu wówczas i teraz nie wpadało do głowy, aby sprawdzać na swoich pacjentach czy dieta keto rzeczywiście jest skuteczna lub chociaż, że wspomaga leczenie, np. poprzez możliwość ograniczania ilości stosowanych leków.

Kiedyś każdy szpital miał swoją kuchnię i brano pod uwagę różne rodzaje diet stosowanych w różnych schorzeniach. Np. lekkostrawną, cukrzycową, wątrobową itp. Pomijam skład tych diet. Ale były. W latach, kiedy ja jeszcze pracowałam w szpitalu, a potem w klinice, osobami, które najlepiej wiedziały kto z pacjentów ma dostać jaką dietę była salowa lub dietetyczka (jeżeli taka była w ogóle zatrudniona). Lekarzy to wcale nie interesuje. Wspominałam już w innych artykułach, że na studiach medycznych nie ma przedmiotu zajmującego się żywieniem człowieka. Tylko kilka informacji w ramach zajęć z Higieny życia człowieka – oczywiście są tam zalecenia znanej wszystkim tzw. piramidy zdrowia.

Obecnie byłoby nawet łatwiej zastosować w leczeniu szpitalnym lub sanatoryjnym dietę keto, bo żywieniem w tych miejscach zajmują się cateringi. Wiem, że w ostatnich kilku latach oferują też dietę ketogeniczną. Tylko trzeba coś takiego świadomie zaordynować!

Polecam do przeczytania publikowane w tym numerze opracowanie pani Anny Wodawskiej, kandydatki na doradcę ŻO, porównujące obie diety. I tu pierwsze „sprostowanie”: porównujemy dietę ze sposobem odżywiania. To już jest zasadnicza różnica – na korzyść zaleceń dra Kwaśniewskiego!

Dieta wg definicji to zmiana zasad odżywiania, z reguły z wyeliminowaniem jakiegoś składnika lub ograniczenia kalorii stosowana przez określony czas, aby osiągnąć jakiś cel, np. spadek wagi ciała.

Celem odżywiania wg zasad optymalnych jest doprowadzenie organizmu do równowagi – homeostazy i jej utrzymywanie, aż do naturalnej śmierci. Kluczowe jest tutaj obliczanie zapotrzebowania na składniki pokarmowe, jakimi są białka, tłuszcze i węglowodany wg wzrostu decydującego o wadze należnej. W ten sposób nie można zjeść ani więcej, ani mniej niż się potrzebuje. Nie obciążamy wówczas nadmiarem jedzenia przewodu pokarmowego, wątroby i nerek. W diecie ketogenicznej nie ma jasno określonych zasad, jak pokazuje to pani Anna w swoim opracowaniu. Jeść ile się chce białka, tłuszczu byle dużo i maksymalnie ograniczać węglowodany do 25-30g/ dobę, aby zmusić organizm w wejście w ketozę. Pan dr Kwaśniewski rezerwuje stan ketozy tylko dla osób z chorobą nowotworową. Ale stan ketozy nie jest tutaj celem samym w sobie. Celem jest ograniczenie węglowodanów będących źródłem energii dla komórek nowotworowych. Jak wiemy, komórki nowotworowe nie mają w sobie mitochondriów potrafiących wydobywać energię z tłuszczu na drodze ß-oksydacji. Inne choroby np. cukrzyca, czy insulinooporność, nadciśnienie tętnicze, choroby serca, arytmie, astma oskrzelowa i inne oparte na zaburzenia autoimmunologicznych można wyleczyć nie stosując ketozy..

Doświadczenie, którego nabywam pracując w gabinecie pokazuje, że osoby stosujące dietę ketogeniczną nie są w stanie prowadzić tej diety ciągle, ze względu na to, że brakuje im węglowodanów. Źle się czują, bo ich oddech i skóra rozsiewa zapach acetonu. Często dochodzi do zawrotów głowy i nagłego osłabienia. Wtedy ratują się dodaniem do diety 10-30 g węglowodanów, czyli przechodzą intuicyjnie w żywienie optymalne. Część osób nie wytrzymuje i zaczyna jeść duże ilości węglowodanów i wraca do jedzenia byle czego. Wtedy organizm przeżywa huśtawkę metaboliczną i emocjonalną oraz rozchwianie homeostazy. Zaczynają się pojawiać różne dolegliwości. Powrót do starych chorób lub zupełnie nowe, w zależności od tego jaki jest skład diety.

Lek. Ewa Łukaszek-Gwóźdź
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Optymalnych

Featured Articles

Newsletter Signup

Subscribe to my newsletter to receive free monthly tips to help you improve your health, happiness & performance.